Problemy systemu wymiany informacji gospodarczej i kredytowej oraz propozycje rozwiązań – każdy sobie rzepkę skrobie?

  • Wnioski
    • Prace resortu finansów i resortu gospodarki związane z reformą systemu wymiany informacji nie są w żaden sposób skoordynowane
    • Proponowane rozwiązania mają charakter półśrodków, gdy tymczasem potrzebne są daleko idące zmiany
    • Dualizm prawny na rynku wymiany informacji utrudnia przepływ danych pomiędzy sektorami
    • Ministerstwo Gospodarki nie docenia roli BIG w dostarczaniu informacji o konsumentach
      i ograniczaniu ryzyka w sektorze finansowym

MINISTERSTWO GOSPODARKI – ZIELONA KSIĘGA INFORMACJI GOSPODARCZEJ

Opublikowana w październiku 2013 r. przez Ministerstwo Gospodarki Zielona Księga na temat systemu wymiany informacji dotyczących wiarygodności płatniczej w obrocie gospodarczym stanowi ważny krok na drodze ku regulacji tego wrażliwego i ważnego dla gospodarki obszaru.  Przeprowadzona ocena skutków regulacji ex post ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych doprowadziła regulatora do na ogół prawidłowych wniosków. Autorzy dokumentu m.in. słusznie zauważają, że do podstawowych problemów rynku wymiany informacji gospodarczej i kredytowej należą: brak przepływu informacji pomiędzy bazami, brak kompleksowej regulacji oraz dualizm prawny, który przejawia się w tym, że część baz danych funkcjonuje w oparciu o przepisy ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych (biura informacji gospodarczej, dalej: „BIG”), część zaś w oparciu o przepisy prawa bankowego (w praktyce chodzi głównie o Biuro Informacji Kredytowej S.A., dalej: „BIK”). Zróżnicowanie reżimów prawnych,
w jakich funkcjonują oba typy baz danych, utrudnia przepływ informacji o klientach pomiędzy sektorem bankowym i pozostałymi sektorami. W konsekwencji istnieje poważna luka w systemie wymiany informacji, która może generować ryzyko systemowe dla sektora finansowego, a w konsekwencji wpływać destabilizująco na całą gospodarkę.


PROPOZYCJE MINISTERSTWA FINANSÓW – POŻYCZKI DO BIK

Próbę wypełnienia tej luki stanowi propozycja Ministerstwa Finansów, wysunięta w ramach założeń do ustawy o zmianie ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, ustawy prawo bankowe i niektórych innych ustaw, aby włączyć niebankowe instytucje pożyczkowe do systemu wymiany informacji bankowej za pośrednictwem BIK. Idea szczytna, zaproponowane rozwiązanie jednak razi fragmentarycznością, brakiem spójności systemowej i zwykłej konsekwencji. Można zapytać, dlaczego zdaniem Ministerstwa Finansów tylko firmy pożyczkowe powinny mieć bezpośredni dostęp do informacji bankowej? Przecież nie tylko one dokonują weryfikacji klientów na odstawie informacji
z baz danych. Co z operatorami telekomunikacyjnymi, leasingodawcami, ubezpieczycielami? Wszystkie te podmioty ponoszą przecież ryzyko związane
z zawarciem umowy z klientem i poszukują jak najbardziej wszechstronnej informacji na temat jego wiarygodności płatniczej. Z drugiej strony informacja
o zobowiązaniach zaciąganych poza sektorem bankowym posiada istotne znaczenie dla oceny zdolności kredytowej klienta przeprowadzanej przez bank. Nie od dzisiaj przecież wiadomo, że w obliczu problemów z płynnością klienci znacznie szybciej przestają spłacać inne zobowiązania niż raty kredytu. Dotyczy to w szczególności rachunków za telefon, internet itp. Dlaczego więc regulator uważa, że wystarczy jeśli banki uzyskają dostęp do informacji o pożyczkach?

Nie można przy tym zapominać, że BIK został stworzony w celu sprawienia wymiany informacji wewnątrz sektora bankowego, w związku z czym cała jego regulacja mieści się w kilku ustępach prawa bankowego. Budowanie w oparciu o tak szczątkową
i archaiczną regulację prawną międzysektorowej hiper-bazy danych jest niebezpieczne, ponieważ nie daje należytej gwarancji ochrony tajemnicy bankowej
i prawa do prywatności. Z tej perspektywy pozytywnie należy ocenić propozycje częściowego uregulowania (nareszcie!) takich aspektów działalności BIK, jak zakres informacji przekazywanych do bazy danych czy obowiązki kredytodawcy związane z aktualizacją danych oraz odpowiedzialność prawna za ich niedopełnienie. Już na pierwszy rzut oka widać, że propozycje te były wzorowane na odpowiednich regulacjach ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych. Należy zgodzić się z autorami projektu założeń, że rozwiązania zawarte w tej ustawie, z pewnymi wyjątkami, mogą stanowić wzór, jak należy docelowo uregulować cały system wymiany informacji w Polsce. Czy jednak w takiej sytuacji nie lepiej byłoby objąć wszystkie funkcjonujące bazy danych jedną wspólną regulacją, dla której punktem wyjścia byłaby przywoływana ustawa? Zniesienie dualizmu prawnego na rynku wymiany informacji umożliwiłoby rzeczywistą konkurencję pomiędzy BIK a pozostałymi bazami danych, zarówno cenami dostępu, jak i jakością usług, co jest również w interesie banków. Zniesienie monopolu BIK na informację bankową z pewnością przyśpieszyłoby również integrację sektora i wymianę informacji pomiędzy bazami, bez potrzeby wkraczania środkami administracyjnymi w sferę wolności gospodarczej i swobody kontraktowania, co z reguły przynosi efekty porównywalne do wtargnięcia słonia do składu porcelany.

NAJWYŻSZY CZAS NA SKOORDYNOWANE DZIAŁANIA

Wydaje się, że działania obu resortów dotyczące rynku wymiany informacji powinny mieć wspólny cel, którym powinno być podnoszenie bezpieczeństwa systemowego poprzez zwiększania dostępu do informacji i upowszechnianie korzystania z baz danych w ocenie ryzyka. Tymczasem działania te nie są w żaden sposób skoordynowane. Wysunięta przez Ministerstwo Finansów propozycja zapewnienia przepływu informacji pomiędzy sektorem bankowym i firmami pożyczkowymi za pośrednictwem BIG nie uzyskała poparcia Ministerstwa Gospodarki. Resort gospodarki pracuje nad własną koncepcją zmian w ustawie
o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych. Dotychczasowy przebieg dyskusji w ramach konsultacji społecznych Zielonej Księgi może świadczyć o tym, że koncepcja ta w ogóle nie uwzględnia rekomendacji Komitetu Stabilności Finansowej dotyczących zwiększenia bezpieczeństwa na rynku finansowym po aferze Amber Gold. Wydaje się, że resort gospodarki ukierunkowany jest na zmiany, które owszem, mogą przynieść pewne korzyści przedsiębiorcom z sektora MŚP, w żaden sposób jednak nie są w stanie wpłynąć na bezpieczeństwo systemowe, przeciwdziałać nieodpowiedzialnym praktykom na rynku kredytów ani nadmiernemu zadłużaniu się gospodarstw domowych.  Nie da się tego bowiem osiągnąć bez zwiększania informacyjnej funkcji BIG oraz rozszerzenia dostępu do informacji
o konsumentach. Tymczasem Ministerstwo Gospodarki zdaje się wychodzić z założenia, że obrót gospodarczy ogranicza się do obrotu pomiędzy przedsiębiorcami, zaś jedynym celem działania BIG jest miękka windykacja. Tym samym zdaje się zapominać, że to konsumenci są motorem nowoczesnej gospodarki, zaś kluczem do sukcesu w XXI wieku jest informacja. Obecnie, kiedy gospodarka wychodzi na prostą po kilku latach perturbacji, łatwo ulec złudzeniu, że „dobrze jest”. Rachunek za chowanie głowy w piasek, oportunizm rządzących, brak wizji w reformowaniu systemu wymiany informacji i koordynacji działań poszczególnych resortów, który przyjdzie zapłacić polskiemu społeczeństwu i gospodarce za kilka lat, kiedy cykliczność gospodarki znowu da o sobie znać, może jednak okazać się bardzo wysoki.

Autor:
Tomasz Ostrowski